Archiwum

Monthly Archives: Październik 2012

Jak podaje blog :: Classica, Maedievalia et caetera ::

„Na stronie Repozytorium Cyfrowego Instytutów Naukowych PAN publikowana jest stopniowa cała kartoteka „Słownika łaciny średniowiecznej w Polsce”, tj. zbiór ekscerptów z piśmiennictwa średniowiecza i wczesnego renesansu będących podstawą źródłową tegoż słownika. Oprócz ekscerptów w układzie alfabetycznym, kartoteka zawiera również wynotowane w toku prac nad słownikiem polonizmy i kalki polsko-łacińskie, które mogą stać się podstawą dalszych badań. Dostęp do kartoteki jest darmowy.”

To bardzo dobra i bardzo ważna wiadomość.

Kartoteka Słś dostępna jest :: tutaj ::

Facebook jest czasem bardzo użyteczny. Ktoś, nawet nie pamiętam kto, podrzucił niedawno link do bloga :: Early Modern Online Bibliography ::, gdzie znajduje się bardzo obszerny opis narzędzia do transkypcji, o którym kiedyś :: dwukrotnie :: pisałem. Czyli ponownie T-PEN.

Gorąco zachęcam do lektury. Autorem tekstu jest James Ginther, jeden z twórców narzędzia.

Z artykułem T-PEN: A New Tool for Transcription of Digitized Manuscripts można zapoznać się :: tutaj ::

Otrzymałem informację z EBIB, iż w dniach 22-28 października 2012 r. organizowany jest międzynarodowy Tydzień Otwartej Nauki – Open Access Week 2012. Polska po raz czwarty bierze udział w tym przedsięwzięciu.

EBIB w szczególności zaprasza do udziału w debatach organizowanych w ośrodkach naukowych oraz w :: Webinariach :: wyjaśniających m.in. znaczenie Open Access dla wzrostu cytowań publikacji naukowych.

Dla mediewistów szczególnie interesujący może być wykład Otwarte zasoby edukacyjne dla pracowników naukowych Karoliny Grodeckiej (Centrum eLearningu AGH Kraków). Webinarium odbędzie się we czwartek, 25 października, o godz. 15.00-16.00.

Więcej informacji :: tutaj ::

O wszystkich wydarzeniach w Polsce towarzyszących OAW 2012 można poczytać na EBIB, czyli :: tutaj ::

Zaś o OAW na świecie :: tam ::

Miesiąc temu w Monachium odbyła się konferencja zorganizowana przez Bayerische Akademie der Wissenschaften :: Fachsprache(n) im mittelalterlichen Latein (Technical Language(s) in the Latin Middle Ages) ::

W konferencji wzięli udział także polscy badacze:

Michal Rzepiela wystąpił z referatem La langue des dépositions dans les notes judiciaires médiévales;

Agnieszka Maciąg miała wystąpienie pt. Stella fixa and stella crinita. Astronomical vocabulary of medieval Polish authors;

Krzysztof Nowak miał dwa wystąpienia: Automatic Term Extraction as a Lexicographic Challenge. A Case of Lexicon Mediae et Infimae Latinitatis Polonorum” oraz drugie z Francuzem, Bruno Bonem, Pour une encyclopédie interactive du latin médiéval: le Semantic Web au service de la lexicographie médiolatine.

Warto przypomnieć, że trzy miesiące temu w Pracowni Łaciny Średniowiecznej gościli z wizytą Bruno Bon i Renaud Alexandre z Section de lexicographie latine (Comité du Cange, Institut de recherche et d’histoire des textes CNRS).

Jak podaje strona Instytutu Języka Polskiego franuscy i polscy badacze  „opracowywali prototyp semantycznej wiki, która w zamierzeniu połączyć ma europejskie przedsięwzięcia leksykografii mediolatynistycznej„.

Wyniki prac zostały zaprezentowane na wspomnianej konferencji w Monachium, a ponadto omawiane będą ponownie w listopadzie 2012 podczas spotkania uczestników programu :: COST Medioevo Europeo :: w Santiago de Compostela.

Informacje te podaję za stroną IJP.

Można o nich przeczytać :: tutaj :: oraz :: tutaj ::

Na academia.edu oraz w liście mailngowej trafiłem na call for papers czasopisma Digital Philology. A Journal of Medieval Cultures. Wspominałem o nim :: tutaj ::

Podaję informację za otrzymanym mailem:

„Digital Philology: A Journal of Medieval Cultures

Call for Submissions, 2014 and 2015 Open Issues

Digital Philology is a new peer-reviewed journal devoted to the study of medieval vernacular texts and cultures. Founded by Stephen G. Nichols and Nadia R. Altschul, the journal aims to foster scholarship that crosses disciplines upsetting traditional fields of study, national boundaries and periodizations. Digital Philology also encourages both applied and theoretical research that engages with the digital humanities and shows why and how digital resources require new questions, new approaches, and yield radical results. The Johns Hopkins University Press publishes two issues of Digital Philology per year. One is open to all submissions, while the other one is guest-edited, and revolves around a thematic axis.

Contributions may take the form of a scholarly essay or focus on the study of a particular manuscript. Articles must be written in English, follow the 3rd edition (2008) of the MLA style manual, and be between 5,000 and 7,000 words in length, including footnotes and list of works cited. Quotations in the main text in languages other than English should appear along with their English translation.

Digital Philology is welcoming submissions for its 2014 and 2015 open issues. Inquiries and submissions (as a Word document attachment) should be sent to dph@jhu.edu, addressed to the Managing Editor (Albert Lloret). Digital Philology also publishes manuscript studies and reviews of books and digital projects. Correspondence regarding manuscript studies may be addressed to Jeanette Patterson at jlp4[at]princeton[dot]edu. Correspondence regarding digital projects and publications for review may be addressed to Timothy Stinson at tlstinson[at]gmail[dot]com.

[http://www.press.jhu.edu/journals/digital_philology/index.html]”

Dziś, po wymianie maili z Mariuszem Leńczukiem, jednym z autorów artykułu, chciałbym dodać uzupełnienie do wczorajszego wpisu :: Wątpliwości w nietrwałości :: odnośnie Biblioteki Zabytków Polskiego Piśmiennictwa Średniowiecznego.

Do wydanej na płycie DVD edycji potrzebny jest, co oczywiste, czytnik płyt, jakakolwiek wersja przeglądarki Internet Explorer (ponieważ program potrzebny do uruchomienia oparty jest o przeglądarkę internetową) oraz niewielka ilość pamięci.

Trankrypcja niektórych tekstów w plikach pdf dostępna jest na stronie Instytutu Języka Polskiego PAN. Wystarczy kliknąć :: tutaj ::

Dostępne online transkypcje tekstów to:

  1. Żywot świętego Błażeja
  2. Biblia królowej Zofii
  3. Kodeks Działyńskich
  4. Ewangeliarz Zamoyskich
  5. Psałterz floriański
  6. Kazania gnieźnieńskie
  7. Kazania świętokrzyskie
  8. List chana perekopskiego z r. 1500 do króla Jana Olbrachta
  9. Modlitwy Wacława
  10. Książeczka do nabożeństwa Jadwigi księżniczki polskiej, tzw. Książeczka Nawojki
  11. Wyroki sądów miejskich czyli ortyle
  12. Najstarsze staropolskie tłumaczenie ortyli magdeburskich
  13. Pieśni – utwory wierszowane do końca XV w.
  14. Psałterz puławski
  15. Kazanie na dzień Wszech Świętych
  16. Rozmyślanie przemyskie
  17. Kodeks Świętosławów

Nie zmienia to jednak moich wątpliwości odnośnie trwałości nośnika i „starzenia się” programów.

Wpadł mi ponownie w ręce pewien tekst sprzed lat pięciu, pod tytułem Multimedia a wydawanie tekstów staropolskich. Pytania o przyszłość opublikowany w tomie poświęconym profesorowi Wacławowi Twardzikowi z okazji jego siedemdziesiątych urodzin – Amoenitates vel lepores philologiae, Kraków, Instytut Języka Polskiego PAN i Wydawnictwo LEXIS, 2007, s.149-159.

Jest to artykuł zbiorowy, podpisany przez Koło Miłośników Historii Języka Polskiego (przy Zakładzie Historii języka Polskiego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu). W zespół autorów weszli Magdalena Kierkowicz, Mariusz Leńczuk, Tomasz Mika, Karolina Nowak, Piotr Reiss, Dorota Rojszczak i Kinga Zalejarz, przy współpracy redakcyjnej Magdaleny Błaszczyk.

Artykuł ten porusza kilka wątków, nad którymi sam się zastanawiam od pewnego czasu.

W pierwszej części tekstu, przy okazji słów o Bibliotece zabytków polskiego piśmiennictwa średniowiecznego pada zdanie (s. 150):

„Jesteśmy przekonani – znamy bowiem możliwości owego, jak go określa Wacław Twardzik, „wszystkożernego komputra” – że wraz z owym wydaniem [czyli Biblioteki zabytków – R.W.] skończył się tradycyjny podział edycji zabytków staropolskich na naukowe i popularne, mniej lub bardziej obudowane aparatem krytycznym, a co za tym idzie, skierowane do różnych grup odbiorców w zależności od ich kompetencji i potrzeb”.

Całkowicie bym się z tym zgodził, gdyby nie małe „ale”.

Od opublikowania BZPPŚ minęło sześć lat. Sześć lat w świecie dzisiejszych technologii to bardzo dużo.

Publikacja ukazała się na płycie DVD. To nośnik bardzo nietrwały, czego przykładem są płyty, na których nagrywano swego czasu zdigitalizowane materiały w bibliotekach. Obecnie oprogramowanie potrzebne do ich odtworzenia jest tak przestarzałe, że nie da się tych płyt obejrzeć na nowym sprzęcie. Obawiam się, że za kilka lat podobny los spotkać może i BZPPŚ. Przeciętny użytkownik nie będzie w stanie na swoim domowym „wszystkożernym komputrze” odtworzyć zawartości tej płyty. Tym samym jakokolwiek podział na jakąkolwiek edycję nie będzie miał znaczenia, skoro i tak nie będzie można jej zobaczyć.

Niepokoi mnie także bardzo mała ilość odsyłaczy do tej publikacji po wpisaniu jej w wyszukiwarkę (Google). Ta niewątplwie przełomowa publikacja w historii polskich edycji literatury średniowiecznej i staropolskiej mimo tak długiego czasu, jaki upłynął od chwili wydania – jest właściwie nieobecna w świecie wirtualnym. Spędziłem dziś pół dnia i nie udało mi się znaleźć żadnej opinii, żadnej recenzji, informacji o wymaganiach sprzętowych, nie mówiąc już o tym, że chciałbym, by była ona, choćby płatnie, dostępna onilne. Jest tu zatem pewien paradoks, iż edycja nowatorska, stworzona z myślą o obecności w świecie wirtualnym, w tymże świecie istnieje śladowo (lub ja nie potrafię więcej informacji odnaleźć – tak też może być).

Autorzy artykułu w dalszej jego części piszą o sześciu, nazwijmy je, ścieżkach, które umożliwiają nowe technologie. Z ich dokładnym opisem można się zapoznać online pod podanym niżej linkiem.

Jakie to są ścieżki, wskazane przez badaczy? Poniżej przedstawiam zasadnicze kwestie podjęte przez autorów, częściowo są to cytaty, których (ze względu na czytelność tekstu) nie zaznaczam.

1. Czytelnik multimedialnego wydania tekstu staropolskiego będzie miał prawo decydowania o postaci wydania, z którym obcuje. Czy to będzie transkrypcja, transliteracja, współczesne tłumaczenie, tekst z przypisami czy bez.

Całkowicie się zgadzam. Jest to możliwe i w wielu ośrodkach na świecie trwają już prace nad tym.

2. Studenci, amatorzy – będą mogli sami korzystać z przewodników online (e-learningowych przewodników) – dzięki nim sami będą mogli ćwiczyć transkrypcję itd.

Zgadzam się. Już są takie strony w internecie. Kilka z nich :: omawiałem :: już na tym blogu, jak choćby Interactive Album of Medieval Paleography.

3. Wydanie będzie miało charakter otwarty – czyli czytelnicy będą mieli prawo rozszerzać je, poprawiać, uzupełniać, wskazywać błędy.

Zgadzam się, choć jednocześnie jestem pełen wątpliwości, o których za chwilę.

4. Przeszukiwanie tekstu stanie się możliwe wzdłuż i wszerz, będzie przy tym bardzo proste, co umożliwią elektroniczne indeksy.

Zgadzam się.

5. W pełni wykorzystane zostaną elektroniczne przypisy i odsyłacze, wykorzystujące mechanizm działania tzw. hiperłącza.

Zgadzam się.

6. Autorzy uważają, że tekstom staropolskim (zwłaszcza średniowiecznym) powinno towarzyszyć filologiczne tłumaczenie na polszczyznę współczesną.

Zgadzam się.

Dlaczego zatem w ogóle pojawił się ten post i lekuchno zasygnalizowane moje wątpliwości?

Moje wątpliwości odnoszą się do dwóch zagadnień. Po pierwsze, trwałości tego, co zamieszczamy w internecie. Po drugie, punktu trzeciego.

Książka postawiona na półce stać tam będzie dopóty, dopóki nie ulegnie zniszczeniu. Jej słabością (ale też siłą) jest to, iż zamieszczoną w niej edycję podważyć można jedynie w innej książce, artykule itd. Edycja, którą można wciąż udoskonalać – jeśli zamieszczona online – wciąż będzie dążyć do doskonałości, będzie ewoluować. I to jest idea, która mi się bardzo podoba. Z jednym „ale”.

W dzisiejszej rzeczywistości nie wyobrażam sobie, by można było być administratorem takich projektów „po wsze czasy”. Uwagi, komentarze i poprawki dokonywane online – muszą być zatwierdzane przez osoby kompetentne – w przypadku projektów ściśle naukowych nie można pozwolić na działanie w stylu wikipedii. Jak dla mnie – wszystko gra przez kilka lat. Ale co się stanie za lat kilkanaście? Za dwadzieścia? Co się stanie, gdy zakład odpowiedzialny za powstanie projektu zostanie rozwiązany, badacze wymrą, zachorują, zmienią zainteresowania? Co się stanie z projektem na serwerze? Będzie aktualizowany? Będzie wisiał w nieskończoność? W dzisiejszych realiach, pogoni za punktami, za publikacjami, za nowymi grantami i projektami – nie wierzę. By zajmować  sie starym projektem – ktoś musi komuś za to płacić. Tymczasem po zamknięciu jednego, zaczynamy rozglądać się za nowym.

Czy to oznacza, że jestem przeciwnikiem edycji online, a zwolennikiem wydań tradycyjnych? Nie. Oznacza to tylko, że mam wątpliwości. I że mogą powstawać projekty, które, choć genialne i doskonałe, mogą okazać się nietrwałe z przyczyn technicznych.

Internet i cała technologia rozwija się bardzo dynamicznie. Czasem można powiedzieć, że ZBYT dynamicznie. Tymczasem edycje tekstów średniowiecznych, staropolskich, humanistyka w ogóle – potrzebują czasu, by się zadomowić, muszą zostać przemyślane, obejrzane, porównane – by zyskać jakiś odzew. Najlepszym dowodem jest BZPPŚ. Minęło sześć lat, a reakcji na to przełomowe wydanie – jak na lekarstwo. Tymczasem sześć, dziesięć lat w ewolucji internetu – to jak stulecia całe. Przypomnijmy sobie, jak internet wyglądał w roku 1999, a jak wygląda teraz, w roku 2012. Refleksja nad tym, co jest zamieszczone online nie jest w stanie nadążyć za rozwojem technologicznym. Istnieje zagrożenie, że świetne teksty, edycje opublikowane w sieci, nie zyskają odzewu – bo na to potrzebny jest czas.

Autorzy przywołują również zagraniczne projekty:

Burnet Psalter, który można zobaczyć :: tutaj ::

Paris Psalter – być może znaleźć go można :: tutaj :: lecz nie wyświetla się pod adresem podanym w artykule.

St. Albans Psalter, który można zobaczyć :: tutaj ::

Na końcu swego artykułu, w przypisie 27, autorzy zapraszają do dyskusji na swojej stronie – dyskusji na temat otwartych pytań postawionych w artykule.

Sprawdziłem.

Pod tym adresem <http://http://www.kmhjp.org/&gt; już się nic nie wyświetla.

[A z zupełnie innej beczki – do Amoenitates vel lepores philologiae zajrzeć warto, a nawet trzeba, bo i innych zacnych tekstów jest tam moc].

***

Biblioteka zabytków polskiego piśmiennictwa średniowiecznego, oprac. zespół pod kierunkiem W. Twardzika, IJP PAN, Kraków 2006 (płyta DVD).

Artykuł Multimedia a wydawanie tekstów staropolskich. Pytania o przyszłość dostępny jest także online w Repozytorium Cyfrowym Instytutów Naukowych, czyli :: tutaj ::

Na zaproszenie pana Adama Dudczaka miałem przyjemność testować nowy portal pod nazwą Wirtualne Laboratorium Transkrypcji.

Projekt ten stanowi część bardzo dużego przedsięwzięcia o nazwie SYNAT, z którego głównymi założeniami („stworzenie uniwersalnej, otwartej, repozytoryjnej platformy hostingowej i komunikacyjnej dla sieciowych zasobów wiedzy dla nauki, edukacji i otwartego społeczeństwa wiedzy”) można zapoznać się :: tutaj ::

W SYNAT zaangażowany jest Zespół Bibliotek Cyfrowych Poznańskiego Centrum Superkomputerowo-Sieciowego. :: Tutaj :: można śledzić blog zespołu. Szczególnie zainteresowani powinni być bibliotekarze pracujący przy digitalizacji zbiorów oraz w informacji naukowej.
Wirtualne Laboratorium Transkrypcji docelowo służyć ma przede wszystkim badaczom oraz bibliotekarzom. Na stronie projektu możemy przeczytać, że zainteresowani mogą nim być także: instytucje kultury, hobbyści oraz użytkownicy bibliotek cyfrowych. Portal został w połowie września udostępniony w wersji testowej

Czym jest WLT?

Autorzy projektu piszą: „Wirtualne Laboratorium Transkrypcji to portal, który wspiera digitalizację zasobów dziedzictwa kulturowego poprzez wspomaganie tworzenia pełnotekstowych wersji dokumentów historycznych”.

To zdanie jest dla mnie niejasne i w swoich uwagach napisałem, że opis tego narzędzia powinien być bardziej sprecyzowany i uściślony.

Poniżej przedstawiam garść uwag. Od ocen staram się powstrzymać, ponieważ WLT jest wciąż na etapie testów i z pewnością wiele uwag testujących użytkowników zostanie w nim w przyszłości uzwględnionych.

WLT służyć ma zatem przede wszystkim badaczom podczas pracy ze zdigitalizowanym tekstem. Moim najbliższym skojarzeniem było narzędzie T-PEN, o którym kiedyś już pisałem. Należy jednak pamiętać, że T-PEN przeznaczony jest głównie dla osób pracujących z rękopisami, podczas gdy WLT (przynajmniej na razie) przydatne będzie przede wszystkim podczas pracy z tekstem drukowanym.

Podczas przeglądania projektu zabrakło mi czegoś w rodzaju przewodnika dla początkującego użytkownika. Pan Adam Dudczak zapewnił mnie, że w planach jest umieszczenie na stronie plików audiowizualnych i informacji, które ułatwią korzystanie z aplikacji. W moim odczuciu byłoby to przydatne.

Obecnie importować można pliki w formatach jpg, gif oraz png. W najbliższym czasie ma być także możliwy import plików w formacie tiff. Nie jest przewidziany natomiast (przynajmniej na razie) import pdf-ów. Twórcy portalu zapewniają jednak, że, jeśli pojawiłoby się zainteresowanie taką funkcją, może ona zostać dodana.

Pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, jest utworzenie projektu. Po zaimportowaniu plików (przebiegło to sprawnie i szybko) można przystąpić do transkrypcji tekstu.

Pracuję głównie na wczesnych drukach (inkunabuły i wczesny wiek XVI) oraz rękopisach (XV-XVI w.). W przypadku tego typu tekstów OCR się na razie nie sprawdza (gdy ktoś wymyśli OCR do czytania rękopisów piętnastowiecznych powinien dostać Nobla).

Podczas transkrypcji zaznaczamy przepisywaną linię i wpisujemy odczytany tekst.

Istnieje także możliwość wstawiania komentarzy. Coś mi tam jednak nie grało. Zwróciłem uwagę, że dobrze byłoby w jakiś sposób zaznaczyć na transkrypcji, gdzie komentarz jest dodany (podświetlenie itp., co ułatwiłoby odnalezienie komentarza później – po kilku dniach, tygodniach, miesiącach).

Istnieje także możliwość rozwinięcia panelu z całą transkypcją, która wówczas widoczna jest po lewej stronie.

Podświetlony jest wers, który właśnie przepisujemy. To bardzo dobre rozwiązanie.

Obecnie możliwy jest jedynie eksport w hOCR, choć autorzy rozważają także TEI oraz pliki wordowskie. W moim odczuciu byloby to przydatne, ale jestem ciekaw opini innych czytelników.

To dość istotne, bo przecież po przepisaniu tekstu większość z nas przystępuje do dalszej pracy (wstawianie komentarzy, przypisów itp., a zazwyczaj pracujemy w Wordzie).

Gdy testowałem aplikację – nie działały specjalne czcionki, które można dodać z klawiatury (po kilknięciu w ikonkę pojawia się cała paleta dostępnych czcionek). Błąd został namierzony i trwają prace nad jego usunięciem.

Z moich uwag, które zostaną być może uwzględnione w przyszłości – możliwy jest jedynie widok podstawowy i powiększony. Nie da się natomiast zoomem sterować. Byłoby to przydatne (w moim odczuciu) szczególnie podczas pracy z rękopisami, gdy mamy styczność z drobnymi zapiskami, glosami itp.

Zwróciłem także uwagę, że w przypadku badaczy pracujących z dawnymi tekstami, zarówno łacińskimi, jak i polskimi – przydatne byłoby umieszczenie słowników lub linków do nich. Jeśli czytelnicy znają takie słowniki, które dostępne są na zasadzie wolnej licencji – proszę o kontakt.

Przy okazji chciałbym także zachęcić do kontaktu z twórcami Wirtualnego Laboratorium Transkrypcji, który będzie możliwy w październiku w kilku miastach w Polsce:

20 października – podczas Poznańskiej Imprezy Wolnego Oprogramowania;

24 października – podczas ThatCamp w Lublinie;

25 października –  podczas Zwrotu Cyfrowego w Humanistyce w Lublinie;

26 października – będzie można odwiedzić stoisko WLT na konferencji Kultura 2.0.

Z testową wersją Wirtualnego Laboratorium Transkrypcji można zapoznać się :: tutaj :: Strona dostępna jest w językach polskim i angielskim.

I bardzo, ale to bardzo się cieszę, że w Polsce trwają prace nad takim projektem.

%d blogerów lubi to: