O genialnie prostym dzieleniu się wiedzą (i zasobami)

Trzy tygodnie temu prasę i internet obiegła informacja o rewolucyjnych zmianach, jakie zapowiedział prof. :: Zbigniew Krasiński :: z poznańskiego Uniwersytetu Medycznego. Pisała o tym (chyba najobszerniej) m.in. :: Gazeta Wyborcza :: i wiele innych serwisów.

O co chodzi? Ano o to, że studenci zamiast pisać prace licencjackie, których nikt nie czyta, a które kurzą się potem w dziekanatach, pisać mają w ramach zaliczenia hasła do :: Wikipedii ::

Tak proste, że aż boli.

Widzę kilka co najmniej zalet takiego rozwiązania.

Po pierwsze, wiedza, którą student zdobywa, automatycznie będzie rozpowszechniana wśród wielu odbiorców Wikipedii. A czerpią z niej przecież informacje niezliczone rzesze osób.

Po drugie, zmusi to studenta do uważnej pracy, powoływania się na źródła, nauczy, czym są otwarte zasoby, a także w jaki sposób z nich korzystać i jak się nimi dzielić. Bo przecież nic tak nie uczy, jak praktyka.

Po trzecie, recenzentem takiej pracy będzie nie tylko promotor z uniwersytetu, ale także administratorzy Wikipedii, a potem jej czytelnicy.

Po czwarte, z różnych lektur wyłania się obraz studentów (i nie tylko studentów – młodzieży w ogóle), którzy, owszem, wychowali się w sieci, żyją w niej w pewien sposób, ale jednocześnie nie zawsze potrafią szukać w niej informacji, dzielić się wiedzą, korzystać z niej – korzystać z nieprzebranych zasobów sieci i odsiewać ziarna od plew.

Po piąte, skorzystają na tym również sami wykładowcy, których większość (jak przypuszczam i chyba się nie mylę) sami nie potrafiliby stworzyć, odpowiednio zredagować :: artykułu na medal :: Początkowo na pewno sami potrzebowaliby pomocy, ale zaowocowałoby to nie tylko późniejszą możliwością uczenia tego studentów, ale także umiejętnością poprawiania już istniejących haseł. (Ja sam, przyznaję, nie potrafię jeszcze stworzyć takiego hasła, ale to jedno z moich postanowień na ten rok – nauczyć się tego).

Po szóste, takie prace nie przepadłyby w przepastnych otchłaniach dziekanatu, a żyłyby dalej, były przetwarzane, rozbudowywane, aktualizowane w przyszłości przez innych użytkowników.

Po siódme, w ramach ćwiczeń studenci w pierwszej kolejności sami mogliby nawzajem wstępnie recenzować swoje hasła.

Po ósme, jest to rozwiązanie dobre właściwie dla wszystkich kierunków studiów. Jeśli nawet nie jako licencjat, to w ramach prac zaliczeniowych (przecież są w ramach zajęć prowadzone blogi – na zaliczenie, np. :: tutaj :: ).

Jedyny problem, jaki widzę, to problem formalny. Nie mam pojęcia, czy jest to prawnie możliwe. Ale skoro dziekan z jednego z największych uniwersytetów w Poznaniu próbuje wprowadzić takie zmiany, to znaczy, że chyba jest to możliwe.

Z mojej działki – w zakresie mediewistyki, paleografii, historii książki, filologii klasycznej, czy wreszcie :: komiksów :: jest na Wikipedii masa do zrobienia. Myślę, że i w innych dziedzinach, nawet nie tak niszowych, jest podobnie.

A z lektur dzisiejszych – gorąco polecam wpis Marcina Wilkowskiego :: Konkretne efekty współpracy muzeum z Wikipedią ::

Reklamy
2 comments
    • Dzięki! Rozglądałem się w sieci za podobnymi tekstami, ale na te nie trafiłem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: