Archiwum

Monthly Archives: Grudzień 2015

Wiosną tego roku ukazał się numer „Czasu Kultury” w całości niemal poświęcony humanistyce cyfrowej oraz badaniom gier (digital humanities/game studies). Redakcja zwróciła się także do mnie o kilka słów na temat. Jako że minęło już sporo czasu, pozwolę sobie te moje słowa przytoczyć i tutaj, a czynię to z dwóch powodów. Po pierwsze, jako rodzaj usprawiedliwienia dla mego długiego milczenia na tym blogu – które spowodowane było z jednej strony, różnymi sprawami, które mnei od pisania tutaj odciągały, a z drugiej, moim odejściem od zagadnień, o których tutaj chciałem początkowo pisać. Po drugie zaś, zdaje się, że tylko mój głos wśród wielu – bardzo interesujących – był jakoś sceptyczny. Dlatego potraktujcie, proszę, moje poniższe słowa przede wszystkim jako zachetę do przeczytania całego numeru.

„Czas Kultury” 2/2015 (185). Wstępniak można przeczytać na stronie czasopisma, czyli :: tutaj :: Tam też można zamówić tenże numer (i inne, które polecam).

***

Mój stosunek do humanistyki cyfrowej jest ambiwalentny. Z jednej strony, jestem przekonany, że właśnie w tę stronę skierowana jest obecnie uwaga badaczy, przede wszystkim na Zachodzie, i powszechne wykorzystanie nowych technologii w badaniach mediewistycznych właściwie stało się już faktem. Edycje krytyczne online dają nieprawdopodobne możliwości prezentowania tekstu – możliwości, które wcześniej przyczyn technicznych były niemożliwe do wprowadzenia w życie (opublikowanie tekstu w transliteracji, transkrypcji, opatrzenie go komentarzami, aparatem krytycznym, metadanymi, linkami, podobiznami rękopisu lub druku, a to wszystko obudowane może być literaturą lub linkami do literatury dostępnej w bibliotekach cyfrowych, repozytoriach itd.). Z drugiej jednak strony, odnoszę wrażenie, że wszyscy żyjemy dniem dzisiejszym, że w owym zachłyśnięciu się możliwościami, które podsuwa nam sieć i narzędzia w niej dostępne, tracimy dystans i zapominamy o tak podstawowych sprawach jak wojny, śmierć, choroby, które dotykają również badaczy, nie mówiąc o upadających uczelniach (kto się będzie martwił jakąś edycją na jakimś serwerze, skoro uczelnia upada?). Problemu może nie ma, jeśli mówimy o projektach związanych np. z bezpieczeństwem państwa, które z pewnością jakoś są chronione. Ponadto badania z nauk ścisłych spotykają się z bardzo szybkim odzewem, recenzjami innych badaczy. Tymczasem w humanistyce „przyswojenie” nowego wydania tekstu, opracowania krytycznego, monografii – trwa o wiele dłużej niż w naukach ścisłych, czasem dziesiątki lat. A rozwój technologii przecież nie czeka. Za bardzo poważny problem w przypadku projektów digitalizacyjnych uważam właśnie ową niepewność i niewiedzę, jak bardzo zmieni się sieć i wymagania sprzętowe w ciągu następnych lat. Sam kilkukrotnie zetknąłem się z zeskanowanymi materiałami, które trzeba było digitalizować na nowo. A to są przecież pieniądze, czas, wysiłek. W tym wszystkim budzi też mój podświadomy niepokój fakt, że (prze)trwanie dziedzictwa kulturowego, umysłowego staje się tak bardzo uzależnione od czegoś tak niepewnego jak dostawy prądu, wynalazku, patrząc z perspektywy dziejów ludzkości, będącego w niemowlęctwie. Z jednej strony zatem – tak, jestem tym wszystkim jakoś zafascynowany, tą nową epoką Gutenberga. Z drugiej zaś strony myślę, że życie, nauka, to, co istotne – wciąż jeszcze są gdzie indziej – i odczuwam coraz większą potrzebę zupełnego wylogowania się z cyfrowego świata.

Reklamy

W serwisie Nauka w Polsce PAP ukazał się dziś artykuł Humaniści wkraczają do świata cyfrowego.

Tekst jest przede wszystkim informacyjny, ale z pewnością wart zapoznania się z nim.

Ku zachęcie dwa cytaty:

„Zakres możliwości wykorzystania narzędzi cyfrowych w humanistyce można przyrównać do rewolucji w czasach Gutenberga i wprowadzenia druku na przemysłową skalę – mówi PAP prof. Dorota Urbanek, przewodnicząca Zespołu Koordynacyjnego LaCH UW z Wydziału Lingwistyki Stosowanej UW. – Mimo to zarzuca się nam, że wykorzystanie narzędzi cyfrowych zabije ducha humanistycznego”.

A także:

„Od tego kierunku, podobnie jak od rewolucji Gutenberga, nie ma po prostu odwrotu. Okazuje się, że świat cyfrowy nie tylko nie szkodzi humanistyce, ale wręcz ją wspiera i umożliwia jej szeroką promocję – uważa prof. Urbanek. – To jest wymóg czasu, od którego nie ma ucieczki”.

Artykuł dotyczy przede wszystkim Laboratorium Cyfrowego Humanistyki otwartego na Uniwersytecie Warszawskim. Można też polubić fanpage LaCH na Facebooku.

Blog ten leżał odłogiem przez bardzo długo czas. Czy uda mi się go reaktywować w pełni, trudno powiedzieć. Dzieje się bardzo dużo, a i ja w ciągu ostatnich dwóch lat odszedłem od zagadnień krążących wokół, z grubsza ujmując – filologii w sieci w stronę edycji (jednak) papierowych – ukazały się m.in. Żywot Pana Jezu KrystaMęka Pana Jezusowa, a także pierwszy tom faksymilowej serii modlitewników z serii  Libri Precationum Illuminati Poloniae Veteris.

Brałem jednak udział w projekcie, który jeszcze się nie zakończył, ale wszystko wskazuje na to, że – jeśli efekt finalny okaże się taki, jakim jest w zamierzeniach – filologowie i historycy otrzymają kapitalne narzędzie do porównywania łacińskich tekstów.

Mowa tu o projekcie finansowanym przez NCN (Nr 11H 12 0511 81) kierowanym przez prof. Tomasza Jasińskiego: Program komputerowy nowej generacji do analizy łacińskich tekstów narracyjnych i dokumentowych wraz z elektroniczną bazą tekstów i bazą urzędników państwa polskiego XII-XVIII w.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej – jakiś czas temu ukazał się najnowszy numer (2014, nr XLV) Rocznika Biblioteki Narodowej, gdzie prof. Jasiński w artykule Informatyka w służbie filologii łacińskiej i historii zdradza tajniki pracy nad przygotowywanym programem. Bardzo polecam.

Dziś, po bardzo długim milczeniu, tylko króciutko, informacyjnie.

Kilka dni temu na fb pojawił się post Mariusza Leńczuka o ukończeniu projektu Piętnastowieczne przekłady Nowego Testamentu – elektroniczna konkordancja staropolska. Internetowa baza danych, który jest już dostępny online i można z niego do woli korzystać.

Jak możemy przeczytać w opisie zamierzenia finansowanego ze środków NCN: „Pomysłodawczynią całego przedsięwzięcia była śp. dr Elżbieta Belcarzowa, która wraz z pracownikami Pracowni Języka Staropolskiego IJP PAN w Krakowie przygotowała wypisy źródłowe do 1300 wersetów Nowego Testamentu. Dzięki jej zachętom i wspólnie przygotowanym artykułom, które wprowadziły mnie do świata średniowiecznych tłumaczeń biblijnych, zrodziła się koncepcja serwisu internetowego, który pozwoliłby historykom języka, literaturoznawcom, biblistom i miłośnikom języka staropolskiego na dotarcie do nieznanych materiałów językowych i podjęcie szczegółowych studiów nad średniowiecznymi przekładami Nowego Testamentu. Ostatecznym impulsem do rozpoczęcia badań był projekt dr Izabeli Winiarskiej-Górskiej „Szesnastowieczne przekłady Ewangelii”, który zainicjował elektroniczną inwentaryzację biblijnych tłumaczeń w Internecie. Oba serwisy są równoległe tematycznie i uzupełniają się chronologicznie.”

[Niestety, nie działa link odsyłający do Szesnastowiecznych przekładów Ewangelii].

Główni wykonawcy: dr Mariusz Leńczuk (IJP PAN) i dr Agnieszka Maciąg (IJP PAN). W trakcie realizacji projektu udział w nim brali: dr Dorota Kołodziej (IJP PAN), mgr Katarzyna Jasińska (IJP PAN), mgr Zofia Wójcikowa (IJP PAN), mgr Karolina Borowiec (UAM), mgr Dorota Masłej (UAM) oraz Marta Siwińska (UAM). Autorem strony jest mgr inż. Piotr Szpor. Konsultantem dużej części zamieszczonych transkrypcji był śp. prof. dr hab. Wacław Twardzik.

[Informacje za stroną projektu.]

%d blogerów lubi to: