Archiwum

Uczenie i uczenie się

Pojawiło się właśnie nowe, rozszerzone i zmienione wydanie Wprowadzenia do historii cyfrowej Marcina Wilkowskiego.

Jak pisze autor na swojej stronie:

„Nowa cyfrowa wersja zawiera materiały, które nie znalazły się w druku: fotografie, grafiki i tabele oraz słownik najważniejszych pojęć używanych w książce. W porównaniu z pierwszym wydaniem przebudowałem też porządek i objętość rozdziałów.”

Książkę, która dostępna jest na wolnej licencji, ściągnąć można ze strony Historia i media. Tam również więcej informacji.

Polecam bardzo!

 

Bardzo, bardzo dawno nie pisałem na tym blogu. Moja ostatnia aktywność tutaj ograniczała się przede wszystkim do reblogowania niektórych postów, które uważałem za korespondujące z tym, co pojawiać się miało tutaj, a które uważałem także za warte uwagi również z punktu widzenia polskiego czytelnika (jak cykl Manuscript Trip Road).

Na wstępie zatem – przepraszam tych, którzy tu zaglądają od czasu do czasu. Wydarzenia różnego rodzaju, które były moim udziałem w ciągu ostatnich miesięcy, sprawiły, że nie miałem najzwyczajniej w świecie czasu, by do pisania tutaj sie przyłożyć. Mam cały plik pełen linków, a także pomysłów, o czym warto by tu napisać. Życie jednak toczy się swoim torem i prawdę mówiąc – nie mam pojęcia, kiedy do w miarę systematycznego pisania na tych łamach będę mógł powrócić. Jest to też o tyle skomplikowane, że w ramach mojej aktywności odnoszącej się do badań nad późnym średniowieczem zajęły mnie obecnie inne tematy, które z roboczo przyjętą nazwą „filologii cyfrowej” mają niewiele wspólnego. Muszę zatem albo pomyśleć nad zmianą formuły niniejszego bloga, albo poczekać, aż uspokoi się trochę moje zawodowe życie.

Jest mi o tyle głupio, że miesiąc temu mniej więcej przeczytałem artykuł Anety Pieniądz, w którym blog mój przywołany jest w przypisie (co mnie zaskoczyło i za co niniejszym dziękuję).

Artykuł jest ważny z różnych powodów. Przede wszystkim to jeden z nielicznych tekstów, które omawiają w szczegółowy sposób obecność ediewistyki w sieci, a szczególnie jeden jej aspekt – paleografię i kodykologię.

Bardzo gorąco polecam tekst Anety Pieniądz. Niestety, póki co, jeśli się nie mylę, dostępny jest tylko w wersji print:

Aneta Pieniądz, Narzędzia internetowe w nauczaniu paleografii. „Studia Źródłoznawcze” 51 (2013), s. 131-142.

Tekst ten powinien zainteresować wszystkich, których ciekawią narzędzia paleograficzne online, ale także wykorzystują sieć i jej zasoby do zajęć ze studentami.

Naprawdę bardzo, bardzo gorąco polecam, bo jest tam mnóstwo przydatnych i aktualnych linków oraz omówień niektórych mediewistycznych projektów.

Zdaje się, że nastąpił wysyp publikacji poświęconych róznym aspektom „cyfryzowania humanistyki” i humanistów. Dopiero co wspominałem o książce Marcina Wilkowskiego o :: historii cyfrowej :: oraz o pokonferencyjnym tomie :: Zwrot cyfrowy w humanistyce ::

A tu kolejna książka. Oczywiście w wolnym dostępie.

Na blogu :: Creative Commons. Polska :: pojawiło się bowiem kilka ciekawych wiadomości. Wśród nich news o e-booku, który miał premierę w zeszłym tygodniu, mianowicie o podręczniku „Wolne licencje w nauce. Instrukcja„.

Publikacja_bon_oklada4

Na stronie Centrum Cyfrowego, gdzie podręcznik ów jest do ściągnięcia, można m.in. przeczytać:

„Ubiegły rok przyniósł środowisku naukowemu kolejne ważne argumenty w dyskusji o przyszłości dostępu do treści naukowych. Akademicka wiosna, która w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych spowodowała masowy ruch naukowców wyrażony w petycjach skierowanych do rządów i bojkotach działalności niektórych wydawnictw, dziś zbiera owoce w postaci coraz częściej wprowadzanych w życie lub co najmniej dyskutowanych zmian prawnych na rzecz dostępności i otwartości nauki. Otwarty dostęp popierają już nie tylko biblioteki i akademicy ale również UNESCO, Bank Światowy, a ostatnio ministrowie nauki grupy najbogatszych państw świata G8.

Także w Polsce rośnie popularność otwartego dostępu, jednakże brak usystematyzowanej wiedzy i stosunkowo nieliczna kadra naukowa zajmująca się tym tematem sprawiają, że nie mamy wystarczającego zaplecza dla realizacji projektów otwartościowych. Słaba znajomość zagadnień z zakresu prawa autorskiego wśród naukowców równa się nieznajomości narzędzi, za pomocą których mogą oni świadomie decydować o tym, w jaki sposób ich dorobek naukowy jest udostępniany, widoczny i jakie są możliwości jego dalszego wykorzystania.

Chcąc odpowiedzieć na rosnące potrzeby nauki polskiej, w publikacji „Wolne licencje w nauce. Instrukcja” oraz pozostałych działaniach edukacyjnych projektów Biblioteka Otwartej Nauki i Spółdzielnia Wiedza:

– staramy się przystępnie wyjaśnić podstawy prawa autorskiego i licencji Creative Commons,

– chcemy przekonać autorów, że warto wykorzystywać wolne licencje do publikowania własnych prac i pokazujemy dlaczego,

– dajemy praktyczną instrukcję m.in. tego, jak czytać umowy wydawnicze i na co zwracać uwagę, aby zapewnić jak najszerszy dostęp do własnej publikacji naukowej,

– przypominamy autorom, że umowy można, a nawet należy negocjować i podsuwamy argumenty, za pomocą których mogą przekonywać wydawców do publikowania na otwartych licencjach.”

Więcej informacji, a przede wszystkim sama książka do ściągnięcia :: tutaj ::

Ukazała się właśnie książka Marcina Wilkowskiego, doskonale znanego z portalu Historia i MediaWprowadzenie do historii cyfrowej.

Jak można przeczytać na stronie projektu:

„Od digitalizacji i repozytoriów cyfrowych po archiwa WWW i historyczne badanie gier online – Internet stał się ważną perspektywą dla nauki historycznej i naszego rozumienia przeszłości. Wprowadzenie do historii cyfrowej to próba opisu najważniejszych zagadnień związanych z wykorzystywaniem Internetu w badaniach historycznych i z historycznym myśleniem o Sieci. W publikacji silnie zaznaczono także wątek otwartości publicznych instytucji pamięci.”

Książka jest do ściągnięcia :: tutaj :: na licencji Creative Commons-Uznanie Autorstwa Na Tych Samych Warunkach 3.0 Polska.

W kwietniu a także na przełomie kwietnia i maja tego roku odbędą się ciekawe warsztaty w Londynie oraz Berlinie.

Informacje poniżej:

Training school in codicology

Staatsbibliothek zu Berlin, 29 April – 3 May 2013

Codicology, the study of manuscript books as material objects, is an important discipline within manuscript studies. Topics covered will include writing materials, formats and layout, with particular focus on presenting a typology of medieval manuscripts, illustrated by Bibles, manuscripts of the Latin classics and literary and legal manuscripts in the vernacular. A significant component of the school will be instruction in the use of TEI-conformant XML to record and analyse codicological data. There will also be a presentation of Manuscripta mediaevalia, a joint online venture of the Staatsbibliothek zu Berlin, Bayerische Staatsbibliothek München and the Deutsches Dokumentationszentrum für Kunstgeschichte – Bildarchiv Foto Marburg, which gives access to the manuscript collections of hundreds of libraries in Europe and the United States.

The language of instruction will be English.

Instructors:

M. J. Driscoll, Curator, Den Arnamagnæanske Samling, Copenhagen (XML)

Robert Giel, Staatsbibliothek zu Berlin (Manuscripta Mediaevalia)

J. P. Gumbert, Prof. em., Universiteit Leiden (Manuscript miscellanies)

Silvia Hufnagel, Den Arnamagnæanske Samling, Copenhagen (XML)

Eef Overgaauw, Leiter, Handschriftenabteilung, Staatsbibliothek zu Berlin (Bibles and Latin classics)

Elena Pierazzo, Department of Digital Humanities, King’s College, London (XML)

Lena Rohrbach, Nordeuropa-Institut, Humboldt-Universität zu Berlin (Medieval and post-medieval Scandinavian legal manuscripts)

The school is open to doctoral- and post-doctoral-level students with a background in medieval studies and at least some experience of working with manuscripts; previous experience with XML, while an advantage, is not required. Places are limited to a maximum of twenty students. There is no fee for the course itself, but participants will be expected to arrange their own accommodation and travel. Ten bursaries of € 800 each will be available to cover the costs of travel and accommodation. Only students registered at institutions in countries participating in this COST Action are eligible for bursaries (for a list of participating countries see http://www.cost.eu/domains_actions/isch/Actions/IS1005?parties).

Please send applications, including a full CV, to the school’s organisers, Eef Overgaauw (Everardus.Overgaauw@sbb.spk-berlin.de) and M. J. Driscoll (mjd@hum.ku.dk), at the latest by the end of February.”

***

Tydzień wcześniej w Londynie będzie miało miejsce inne szkolenie, równie interesujące. Informacje poniżej.

EpiDoc Workshop, London, April 22-25, 2013

We invite applications for a 4-day training workshop on digital text-markup for epigraphic and papyrological editing, to be held in the Institute for Classical Studies, London. The workshop will be taught by Gabriel Bodard (KCL), James Cowey (Heidelberg), Simona Stoyanova (KCL) and Charlotte Tupman (KCL). There will be no charge for the teaching, but participants will have to arrange their own travel and accommodation.

:: EpiDoc :: is a set of guidelines for using TEI XML (tei-c.org) for the encoding of inscriptions, papyri and other ancient documentary texts. It has been used to publish digital projects including the Inscriptions of Aphrodisias and Tripolitania, the US Epigraphy Project, Vindolanda Tablets Online and Curse Tablets from Roman Britain, Pandektis (inscriptions of Macedonia and Thrace), and the Duke Databank of Documentary Papyri. The workshop will introduce participants to the basics of XML and markup and give hands-on experience of tagging textual features and object description in EpiDoc as well as use of the tags-free Papyrological Editor (papyri.info/editor).

No technical skills are required to apply, but a working knowledge of Greek or Latin, epigraphy or papyrology and the Leiden Conventions will be assumed. The workshop is open to participants of all levels, from graduate students to professors or professionals.

To apply for a place on this workshop please email [ gabriel.bodard [at] kcl.ac.uk ] with a brief description of your reason for interest and summarising your relevant skills and background, by Friday March 1st, 2013.”

Zob. także:

http://www.digitalclassicist.org/

http://www.currentepigraphy.org/

EpiDoc Collaborative for Epigraphic Documents in TEI XML http://epidoc.sf.net

Markup List Archives: http://lsv.uky.edu/archives/markup.html

The Stoa Consortium: http://www.stoa.org/

Trzy tygodnie temu prasę i internet obiegła informacja o rewolucyjnych zmianach, jakie zapowiedział prof. :: Zbigniew Krasiński :: z poznańskiego Uniwersytetu Medycznego. Pisała o tym (chyba najobszerniej) m.in. :: Gazeta Wyborcza :: i wiele innych serwisów.

O co chodzi? Ano o to, że studenci zamiast pisać prace licencjackie, których nikt nie czyta, a które kurzą się potem w dziekanatach, pisać mają w ramach zaliczenia hasła do :: Wikipedii ::

Tak proste, że aż boli.

Widzę kilka co najmniej zalet takiego rozwiązania.

Po pierwsze, wiedza, którą student zdobywa, automatycznie będzie rozpowszechniana wśród wielu odbiorców Wikipedii. A czerpią z niej przecież informacje niezliczone rzesze osób.

Po drugie, zmusi to studenta do uważnej pracy, powoływania się na źródła, nauczy, czym są otwarte zasoby, a także w jaki sposób z nich korzystać i jak się nimi dzielić. Bo przecież nic tak nie uczy, jak praktyka.

Po trzecie, recenzentem takiej pracy będzie nie tylko promotor z uniwersytetu, ale także administratorzy Wikipedii, a potem jej czytelnicy.

Po czwarte, z różnych lektur wyłania się obraz studentów (i nie tylko studentów – młodzieży w ogóle), którzy, owszem, wychowali się w sieci, żyją w niej w pewien sposób, ale jednocześnie nie zawsze potrafią szukać w niej informacji, dzielić się wiedzą, korzystać z niej – korzystać z nieprzebranych zasobów sieci i odsiewać ziarna od plew.

Po piąte, skorzystają na tym również sami wykładowcy, których większość (jak przypuszczam i chyba się nie mylę) sami nie potrafiliby stworzyć, odpowiednio zredagować :: artykułu na medal :: Początkowo na pewno sami potrzebowaliby pomocy, ale zaowocowałoby to nie tylko późniejszą możliwością uczenia tego studentów, ale także umiejętnością poprawiania już istniejących haseł. (Ja sam, przyznaję, nie potrafię jeszcze stworzyć takiego hasła, ale to jedno z moich postanowień na ten rok – nauczyć się tego).

Po szóste, takie prace nie przepadłyby w przepastnych otchłaniach dziekanatu, a żyłyby dalej, były przetwarzane, rozbudowywane, aktualizowane w przyszłości przez innych użytkowników.

Po siódme, w ramach ćwiczeń studenci w pierwszej kolejności sami mogliby nawzajem wstępnie recenzować swoje hasła.

Po ósme, jest to rozwiązanie dobre właściwie dla wszystkich kierunków studiów. Jeśli nawet nie jako licencjat, to w ramach prac zaliczeniowych (przecież są w ramach zajęć prowadzone blogi – na zaliczenie, np. :: tutaj :: ).

Jedyny problem, jaki widzę, to problem formalny. Nie mam pojęcia, czy jest to prawnie możliwe. Ale skoro dziekan z jednego z największych uniwersytetów w Poznaniu próbuje wprowadzić takie zmiany, to znaczy, że chyba jest to możliwe.

Z mojej działki – w zakresie mediewistyki, paleografii, historii książki, filologii klasycznej, czy wreszcie :: komiksów :: jest na Wikipedii masa do zrobienia. Myślę, że i w innych dziedzinach, nawet nie tak niszowych, jest podobnie.

A z lektur dzisiejszych – gorąco polecam wpis Marcina Wilkowskiego :: Konkretne efekty współpracy muzeum z Wikipedią ::

Dziś, po wymianie maili z Mariuszem Leńczukiem, jednym z autorów artykułu, chciałbym dodać uzupełnienie do wczorajszego wpisu :: Wątpliwości w nietrwałości :: odnośnie Biblioteki Zabytków Polskiego Piśmiennictwa Średniowiecznego.

Do wydanej na płycie DVD edycji potrzebny jest, co oczywiste, czytnik płyt, jakakolwiek wersja przeglądarki Internet Explorer (ponieważ program potrzebny do uruchomienia oparty jest o przeglądarkę internetową) oraz niewielka ilość pamięci.

Trankrypcja niektórych tekstów w plikach pdf dostępna jest na stronie Instytutu Języka Polskiego PAN. Wystarczy kliknąć :: tutaj ::

Dostępne online transkypcje tekstów to:

  1. Żywot świętego Błażeja
  2. Biblia królowej Zofii
  3. Kodeks Działyńskich
  4. Ewangeliarz Zamoyskich
  5. Psałterz floriański
  6. Kazania gnieźnieńskie
  7. Kazania świętokrzyskie
  8. List chana perekopskiego z r. 1500 do króla Jana Olbrachta
  9. Modlitwy Wacława
  10. Książeczka do nabożeństwa Jadwigi księżniczki polskiej, tzw. Książeczka Nawojki
  11. Wyroki sądów miejskich czyli ortyle
  12. Najstarsze staropolskie tłumaczenie ortyli magdeburskich
  13. Pieśni – utwory wierszowane do końca XV w.
  14. Psałterz puławski
  15. Kazanie na dzień Wszech Świętych
  16. Rozmyślanie przemyskie
  17. Kodeks Świętosławów

Nie zmienia to jednak moich wątpliwości odnośnie trwałości nośnika i „starzenia się” programów.

Wpadł mi ponownie w ręce pewien tekst sprzed lat pięciu, pod tytułem Multimedia a wydawanie tekstów staropolskich. Pytania o przyszłość opublikowany w tomie poświęconym profesorowi Wacławowi Twardzikowi z okazji jego siedemdziesiątych urodzin – Amoenitates vel lepores philologiae, Kraków, Instytut Języka Polskiego PAN i Wydawnictwo LEXIS, 2007, s.149-159.

Jest to artykuł zbiorowy, podpisany przez Koło Miłośników Historii Języka Polskiego (przy Zakładzie Historii języka Polskiego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu). W zespół autorów weszli Magdalena Kierkowicz, Mariusz Leńczuk, Tomasz Mika, Karolina Nowak, Piotr Reiss, Dorota Rojszczak i Kinga Zalejarz, przy współpracy redakcyjnej Magdaleny Błaszczyk.

Artykuł ten porusza kilka wątków, nad którymi sam się zastanawiam od pewnego czasu.

W pierwszej części tekstu, przy okazji słów o Bibliotece zabytków polskiego piśmiennictwa średniowiecznego pada zdanie (s. 150):

„Jesteśmy przekonani – znamy bowiem możliwości owego, jak go określa Wacław Twardzik, „wszystkożernego komputra” – że wraz z owym wydaniem [czyli Biblioteki zabytków – R.W.] skończył się tradycyjny podział edycji zabytków staropolskich na naukowe i popularne, mniej lub bardziej obudowane aparatem krytycznym, a co za tym idzie, skierowane do różnych grup odbiorców w zależności od ich kompetencji i potrzeb”.

Całkowicie bym się z tym zgodził, gdyby nie małe „ale”.

Od opublikowania BZPPŚ minęło sześć lat. Sześć lat w świecie dzisiejszych technologii to bardzo dużo.

Publikacja ukazała się na płycie DVD. To nośnik bardzo nietrwały, czego przykładem są płyty, na których nagrywano swego czasu zdigitalizowane materiały w bibliotekach. Obecnie oprogramowanie potrzebne do ich odtworzenia jest tak przestarzałe, że nie da się tych płyt obejrzeć na nowym sprzęcie. Obawiam się, że za kilka lat podobny los spotkać może i BZPPŚ. Przeciętny użytkownik nie będzie w stanie na swoim domowym „wszystkożernym komputrze” odtworzyć zawartości tej płyty. Tym samym jakokolwiek podział na jakąkolwiek edycję nie będzie miał znaczenia, skoro i tak nie będzie można jej zobaczyć.

Niepokoi mnie także bardzo mała ilość odsyłaczy do tej publikacji po wpisaniu jej w wyszukiwarkę (Google). Ta niewątplwie przełomowa publikacja w historii polskich edycji literatury średniowiecznej i staropolskiej mimo tak długiego czasu, jaki upłynął od chwili wydania – jest właściwie nieobecna w świecie wirtualnym. Spędziłem dziś pół dnia i nie udało mi się znaleźć żadnej opinii, żadnej recenzji, informacji o wymaganiach sprzętowych, nie mówiąc już o tym, że chciałbym, by była ona, choćby płatnie, dostępna onilne. Jest tu zatem pewien paradoks, iż edycja nowatorska, stworzona z myślą o obecności w świecie wirtualnym, w tymże świecie istnieje śladowo (lub ja nie potrafię więcej informacji odnaleźć – tak też może być).

Autorzy artykułu w dalszej jego części piszą o sześciu, nazwijmy je, ścieżkach, które umożliwiają nowe technologie. Z ich dokładnym opisem można się zapoznać online pod podanym niżej linkiem.

Jakie to są ścieżki, wskazane przez badaczy? Poniżej przedstawiam zasadnicze kwestie podjęte przez autorów, częściowo są to cytaty, których (ze względu na czytelność tekstu) nie zaznaczam.

1. Czytelnik multimedialnego wydania tekstu staropolskiego będzie miał prawo decydowania o postaci wydania, z którym obcuje. Czy to będzie transkrypcja, transliteracja, współczesne tłumaczenie, tekst z przypisami czy bez.

Całkowicie się zgadzam. Jest to możliwe i w wielu ośrodkach na świecie trwają już prace nad tym.

2. Studenci, amatorzy – będą mogli sami korzystać z przewodników online (e-learningowych przewodników) – dzięki nim sami będą mogli ćwiczyć transkrypcję itd.

Zgadzam się. Już są takie strony w internecie. Kilka z nich :: omawiałem :: już na tym blogu, jak choćby Interactive Album of Medieval Paleography.

3. Wydanie będzie miało charakter otwarty – czyli czytelnicy będą mieli prawo rozszerzać je, poprawiać, uzupełniać, wskazywać błędy.

Zgadzam się, choć jednocześnie jestem pełen wątpliwości, o których za chwilę.

4. Przeszukiwanie tekstu stanie się możliwe wzdłuż i wszerz, będzie przy tym bardzo proste, co umożliwią elektroniczne indeksy.

Zgadzam się.

5. W pełni wykorzystane zostaną elektroniczne przypisy i odsyłacze, wykorzystujące mechanizm działania tzw. hiperłącza.

Zgadzam się.

6. Autorzy uważają, że tekstom staropolskim (zwłaszcza średniowiecznym) powinno towarzyszyć filologiczne tłumaczenie na polszczyznę współczesną.

Zgadzam się.

Dlaczego zatem w ogóle pojawił się ten post i lekuchno zasygnalizowane moje wątpliwości?

Moje wątpliwości odnoszą się do dwóch zagadnień. Po pierwsze, trwałości tego, co zamieszczamy w internecie. Po drugie, punktu trzeciego.

Książka postawiona na półce stać tam będzie dopóty, dopóki nie ulegnie zniszczeniu. Jej słabością (ale też siłą) jest to, iż zamieszczoną w niej edycję podważyć można jedynie w innej książce, artykule itd. Edycja, którą można wciąż udoskonalać – jeśli zamieszczona online – wciąż będzie dążyć do doskonałości, będzie ewoluować. I to jest idea, która mi się bardzo podoba. Z jednym „ale”.

W dzisiejszej rzeczywistości nie wyobrażam sobie, by można było być administratorem takich projektów „po wsze czasy”. Uwagi, komentarze i poprawki dokonywane online – muszą być zatwierdzane przez osoby kompetentne – w przypadku projektów ściśle naukowych nie można pozwolić na działanie w stylu wikipedii. Jak dla mnie – wszystko gra przez kilka lat. Ale co się stanie za lat kilkanaście? Za dwadzieścia? Co się stanie, gdy zakład odpowiedzialny za powstanie projektu zostanie rozwiązany, badacze wymrą, zachorują, zmienią zainteresowania? Co się stanie z projektem na serwerze? Będzie aktualizowany? Będzie wisiał w nieskończoność? W dzisiejszych realiach, pogoni za punktami, za publikacjami, za nowymi grantami i projektami – nie wierzę. By zajmować  sie starym projektem – ktoś musi komuś za to płacić. Tymczasem po zamknięciu jednego, zaczynamy rozglądać się za nowym.

Czy to oznacza, że jestem przeciwnikiem edycji online, a zwolennikiem wydań tradycyjnych? Nie. Oznacza to tylko, że mam wątpliwości. I że mogą powstawać projekty, które, choć genialne i doskonałe, mogą okazać się nietrwałe z przyczyn technicznych.

Internet i cała technologia rozwija się bardzo dynamicznie. Czasem można powiedzieć, że ZBYT dynamicznie. Tymczasem edycje tekstów średniowiecznych, staropolskich, humanistyka w ogóle – potrzebują czasu, by się zadomowić, muszą zostać przemyślane, obejrzane, porównane – by zyskać jakiś odzew. Najlepszym dowodem jest BZPPŚ. Minęło sześć lat, a reakcji na to przełomowe wydanie – jak na lekarstwo. Tymczasem sześć, dziesięć lat w ewolucji internetu – to jak stulecia całe. Przypomnijmy sobie, jak internet wyglądał w roku 1999, a jak wygląda teraz, w roku 2012. Refleksja nad tym, co jest zamieszczone online nie jest w stanie nadążyć za rozwojem technologicznym. Istnieje zagrożenie, że świetne teksty, edycje opublikowane w sieci, nie zyskają odzewu – bo na to potrzebny jest czas.

Autorzy przywołują również zagraniczne projekty:

Burnet Psalter, który można zobaczyć :: tutaj ::

Paris Psalter – być może znaleźć go można :: tutaj :: lecz nie wyświetla się pod adresem podanym w artykule.

St. Albans Psalter, który można zobaczyć :: tutaj ::

Na końcu swego artykułu, w przypisie 27, autorzy zapraszają do dyskusji na swojej stronie – dyskusji na temat otwartych pytań postawionych w artykule.

Sprawdziłem.

Pod tym adresem <http://http://www.kmhjp.org/&gt; już się nic nie wyświetla.

[A z zupełnie innej beczki – do Amoenitates vel lepores philologiae zajrzeć warto, a nawet trzeba, bo i innych zacnych tekstów jest tam moc].

***

Biblioteka zabytków polskiego piśmiennictwa średniowiecznego, oprac. zespół pod kierunkiem W. Twardzika, IJP PAN, Kraków 2006 (płyta DVD).

Artykuł Multimedia a wydawanie tekstów staropolskich. Pytania o przyszłość dostępny jest także online w Repozytorium Cyfrowym Instytutów Naukowych, czyli :: tutaj ::

Na blogu Historia i Media znajduje się informacja (i plik z programem do pobrania) o konferencji:

Kierunki humanistyczne, pedagogiczne i społeczne UKW wobec digitalizacji:
narzędzia — dydaktyka — kompetencje absolwenta — cyfryzacja obiegu
naukowego

Mnie osobiście najbardziej zainteresowały propozycje Macieja Weryho (Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowa jako przestrzeń otwartego obiegu informacji naukowej) oraz Mikołaja Sobocińskiego (Chciałabym i się boję… Polska edukacja w obliczu nowych technologii).

Mam nadzieję, że ktoś zamieści w sieci sprawozdanie/omówienie przedstawianych referatów.

Minął miesiąc od ostatniego wpisu. Dziękuję za cierpliwość wszystkim, którzy tu zaglądali, oczekując nowych not i informacji.

Dziś chciałbym zwrócić uwagę na kilka stron, które mogą być przydatne wszystkim mającym styczność z paleografią łacińską.

Na początek dwie strony „ćwiczebne”. Myślę, że stanowić one mogą znaczną pomoc podczas zajęć ze studentami.

Interactive Album of Mediaeval Palaeography. Collection of Transcription on Mediaeval Documents  znajduje się na stronie uniwersytetu w Lyonie. Zawiera przykłady tekstów z rękopisów średniowiecznych od IX-XV wieku w języku francuskim i łacińskim.

Po lewej stronie mamy menu, przejrzyście skomponowane, które umożliwia pracę z rękopisami według stuleci, języka lub poziomu trudności (łatwy, przeciętny lub trudny).

Po kliknięciu w stulecie wyświetlają się dostępne rękopisy ze skrótowymi opisami (autor i tytuł, datacja, język, poziom trudności). Gdy dokonamy wyboru rękopisu, na którym chcemy ćwiczyć, pojawia się strona ćwiczebna.

Tu informacji jest więcej – oprócz tytuły i autora dzieła, znajdziemy tu także obecne miejsce przechowywania rękopisu, link do zdigitalizowanej kolekcji, a także nazwisko osoby odpowiedzialnej za transkrypcję (po kliknięciu w nazwisko zostaniemy przekierowani do strony ze szczegółowymi informacjami o danej osobie).

Na stronie znajduje się cyfrowa kopia strony, nad którą będziemy pracować a także prostokąciki odpowiadające poszczególnym słowom z kolejnych wersów. Po najechaniu myszką na konkretne słowo w rękopisie, słowo to zostaje zaznaczone, ukazuje się także okienko z powiększonym wyrazem, a naszym zadaniem jest odczytać go i wpisać w odpowiedni prostokąt poniżej ilustracji. Słowa dobrze odczytane ukazują się na zielonym tle, natomiast na błędy wskazuje tło czerwone.

Poniżej znajduje się rozwiązanie zadania. Po kliknięciu na kolejne linie odsłaniają się poprawne odczyty, które można porównać z naszym

Strona jest bardzo przejrzysta. Dostępna jest w wersji francuskojęzycznej oraz angielskiej. Niewątpliwie godna polecenia, szczególnie dla studentów. Myślę jednak, że i bardziej zaawansowanym badaczom takie ćwiczenia nie zaszkodzą.

Ze strony głównej, oprócz linku do podręcznika, jak korzystać z ćwiczeń, może udać się także na stronę Ménestrel – interesującą ze względu na znaczną ilość ciekawych linków i informacji. Z ciekawostek – u góry strony znajduje się link do podstrony Medievalists on the map, gdzie jest także krótka informacja o Polsce i polskiej mediewistyce w sieci przygotowana przez Sławomira Szyllera (wymieniono Meliton, Staropolskę on-line oraz portal mediewistyka net).

Godny polecenia jest także kurs paleografii na stronie brytyjskiego The National Archives. Zainteresowani mogą się tu uczyć łaciny dla początkujących i zaawansowanych, a ponadto transkrypcji tekstów średniowiecznych.

Dostępnych jest dziesięć lekcji. Możemy czytać dokumenty od XI-XV stulecia. Po kliknięciu w daną lekcję, ukazują się informacje na temat tekstu, a także, co różni ten kurs od omówionego powyżej, kursant ma możliwość prześledzenia, czy też przestudiowania poszczególnych abrewiacji oraz liter pojawiających się w kolejnych lekcjach. Jest to ciekawe i wartościowe uzupełnienie.

Podobnie jak w kursie z Lyonu widzimy skan strony rękopisu, nad którym będziemy pracować. Różnica polega jednak na tym, iż tutaj podświetlona jest cała linia, a nie poszczególne wyrazy. Podobnie różnią się miejsca, w które wpisujemy nasz odczyt – nie są to poszczególne prostokąty, ale całe linie odpowiadające kolejnym wersom. Podczas transkrypcji korzystać można ze wskazówek, dostępne jest także tłumaczenie tekstu na język angielski.

Strona lyońska wydaje się bardziej przejrzysta, tutaj jednak mamy więcej funkcji.

Jeszcze inne narzędzie do ćwiczeń – Interaktivní paleografická čítanka – dostępna jest na stronie uniwersytetu w Pardubicach. Poszczególne kategorie (kodeksy, korespondencja, dokumenty, mapy itd.) podzielone są na materiały do nauki oraz ćwiczeń. Gdy otworzymy materiały do nauki, wyświetla się nam skan rękopisu. Gdy najedziemy na poszczególne linie w małym okienku pojawia się odczyt kolejnych wersów. Materiały do ćwiczeń to po prostu zdigitalizowane rękopisy – niestety, student musi dokonywać odczytu w osobnym edytorze, np. wordzie. Konieczna jest tu także obecność osoby nadzorującej, ponieważ nie można samodzielnie sprawdzić poprawności odczytu, jak ma to miejsce w przypadku strony z Lyonu.

Wreszcie na koniec coś dla tradycjonalistów. Podczas mego ostatniego pobytu w Pradze przez przypadek natknąłem się na ćwiczenia Paleografická čítanka pod red. Ivany Ebelovej, Zdeňki Hledíkovej oraz Jaroslava Kašpara. To ciekawe wydawnictwo (sądzę, że brakowało i brakuje czegoś podobnego na naszym rodzimym rynku) obecnie jest dostępne w formacie DjVu tutaj.

%d blogerów lubi to: